15 lutego, 2021

Projekt “Rzeczy”

Wszystkie fotografie z projektu “Rzeczy” znajdziesz TUTAJ.

Pozostawione… jakby dopiero co wyszła

Szklanka z odciskami Jej palców, zapach na ubraniach, a na wałku pozostałości po ostatnim wypieku… Trudno nie zatrzymać się przy tych przedmiotach…

decyzja

Długo się nie zastanawiając – spakowałam wszystko co miało dla mnie wartość.

Twoje ulubione nożyczki (najlepsze – krawieckie), które będą służyć prawdopodobnie również do końca mojego życia; bluza, którą podarowałam Ci na urodziny, żeby każdy na ulicy widział, że właśnie mija go “Najlepsza Babcia na świecie”. Nie mogłam opuścić Twojego mieszkania bez największego symbolu babciństwa – Twoich drutów. Musiałam… przepraszam musiałam zgarnąć też Twoje osobiste rzeczy – nie mogłam ich nie zabrać ze sobą: ulubiona szklanka, z której codziennie piłaś; Twoje ulubione sztućce, bo innymi jeść nie chciałaś, a no i szczoteczka do zębów, którą czyściłam Ci je pod koniec, bo już nie miałaś sił. I te bateryjki do wyjmowanego ucha… te wyczerpane uroczo pakowałaś w pudełeczko po medaliku…

Podjęłam decyzję, że wszystko to i inne zabieram ze sobą. “Opieka” nad Twoimi rzeczami jest dla mnie tak naturalnym następstwem, jak Twoja troska nade mną, gdy byłam mała. Decyzja nie mogła być inna. Ty nawet kasztana nie wyrzucałaś, gdy Ci go przywoziłam… ktoś mnie tego nauczyć musiał : )

nie potrafię inaczej

Sfotografowanie tych przedmiotów było czymś totalnie naturalnym. Czekając na odpowiedni moment, gdy poczuję się na siłach, by temu sprostać – układałam w głowie kadry. Potrzebowałam tego… w zasadzie jest to naturalne – pożegnanie, jako kolejny etap żałoby.

Do tej pory bardzo trudno przychodziło mi zrozumienie, że Jej już nie ma. Wiecie… traktujcie mnie jak chcecie (wariatka, psycholka), ale dla mnie nasza relacja trwa nadal. Jest ona równie piękna, gdy Babcia żyła (ale o tym przy innej okazji). Rzeczywistość natomiast jest okrutna i jakbym pięknie nie żyła w swojej głowie, gdy sięgam po telefon, by do Niej zadzwonić… chyba nie muszę kończyć… Poczułam, że muszę się z tym zmierzyć na poziomie rozumowania. Musi to do mnie dotrzeć, by żyło mi się lżej.

Mam w sobie ogrom emocji… i w jakiś sposób z nimi radzić sobie muszę. Dlatego stworzyłam ten dokument – “Rzeczy”. Rzeczy, z którymi żegnałam się chwilę wcześniej je fotografując.

ten mały torebiec

Rozłożył mnie zupełnie… popłakałam się okrutnie.

Rozkruszyłam się na kawałeczki. To był przełomowy moment. Ta mała folijka charakterystycznie zwinięta przez Nią była największym bodźcem dla mnie. Tylko ja mogłam ją zauważyć.

KOMENTARZE

Torebiec w tej chwili dał mi do myślenia. Każdy z nas robi pewne rzeczy na swój sposób i nieliczni najbliższej nas byliby w stanie w takiej sytuacji się tym wzruszyć. Świadczy to o pięknej bliskości. To cudowne, że sobie stratę układasz, przechodzisz przez nią w swoim tempie, na swoich zasadach, z miłością do niej i do siebie. Ściskam jak zawsze.