Kim jestem?

i dlaczego tak trudno odpowiedzieć?

Jestem Diana? Wolę po nazwisku - Bagińska. Fotografka?
To wciąż niejednoznaczne z tym, że kawałkom światłoczułego papieru nadaję wartości, a moment wykonywanej fotografii celebruję bardziej niż własne urodziny.

ŚWIATOCZUŁA - o! To już bardziej.
Jak emulsja, która pod wpływem światła maluje obraz, tak ja kadry - przez czułość na otaczający mnie świat.

Stworzenie Światoczułej to wynik emocjonalnej potrzeby uzewnętrzniania myśli i przeżyć związanych z fotografią, ale też... co chyba ważniejsze - osobiste wyzwanie do walki o świadomość procesu w fotografii.

od potrzeby tworzenia - do stylu życia

01

tworzenie, kreowanie

skąd taka potrzeba?

Z niewiadomych mi przyczyn zostałam obdarzona wrażliwością level MAX... i myślę, że to właśnie za jej sprawą nadmiar pewnych emocji decyduję się przedstawiać obrazem, bo słów najprościej mówiąc - już nie ma.

02

blog, pisanie

postanowiłam się dzielić

To ten moment, kiedy odnalezienie własnej drogi w fotografii nie wystarcza i chcesz, by inni też mogli tego dokonać.
Dlatego jest blog! Piszę o analogu, a czasami dzielę się wiedzą.
A niekiedy po prostu głośno myślę.

03

chęć pokazania, że

każdy może

I ja chyba jestem dobrym przykładem na to!
W ciemni orłem nie jestem... Filmy też zdarza mi się źle wywołać... Ale i tak będę to robić i co więcej - jeszcze pokazywać i o tym pisać. Najważniejsze, że z każdym moim błędem, ktoś po drugiej stronie rozumie, że on też może spróbować!

04

fotografia

to proces

Rozpoczyna się od emocji, uczucia. Następuje proces myślowy, wnikliwa analiza, a dopiero później pada decyzja o technice i drodze powstania obrazu. To sprawia, że nieustannie fotografuję. Wystarczy, że myślę - proces już trwa.

05

w pewnym momencie

stało się to stylem życia

Dostrzegłam w swojej codzienności ogromne powiązanie pomiędzy występującą we mnie emocją, a potrzebą jej zobrazowania. Z każdą kolejną eksploracją w głąb siebie coraz bardziej zauważałam, że fotografia nie staje się efektem moich rozważań - coś sprawiało, że jednak nie decydowałam się na naciśnięcie spustu migawki. Wtedy zrozumiałam, że wystarczającym stał się sam proces myślowy i opracowanie ewentualnej koncepcji.
Co zatem zaważa na tym, że coś jednak spod mojej ręki wychodzi?
Na tym chyba polega całe piękno i je właśnie chcę przybliżać już jako